poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział 8

Wszyscy byliśmy bardzo zachwyceni umiejętnościami rudzielca. Nawet Austin nie wiedział do tej pory, że chłopak jest tak dobry. Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Dez musiał iść do domu, Trish też. Tylko blondyn został i pomógł mi sprzątać.
- Dzięki. - powiedziałam.
- Nie ma za co. Wiesz, że zawsze ci pomogę. - odparł szczerząc się w moją stronę.
- Wiem.


* Austin *
Ally uśmiechnęła się do mnie pokazując swoje białe zęby. 
- Zaniosę szklanki do zmywarki . - uniosła tacę z naczyniami i poszła z nimi w stronę kuchni.
Wzięła przy tym swoją komórkę, bo miała jedną nieprzeczytaną wiadomość. Nagle z pomieszczenia, w którym znajdowała się dziewczyna wybuchł dźwięk potłuczonego szkła. Jak oparzony wparowałem do kuchni i zastałem tam Ally, próbującą pozbierać odpadki z podłogi.
- Nic ci się nie stało? - zapytałam przejmując od niej szuflę.
- Nic. - odpowiedziała cicho dziewczyna.
Jej twarz była blada. Oczy, wpatrujące się bezmyślnie w podłogę wydawały się być pełne strachu i smutku. Po różowych policzkach spływały ogromne łzy, które napływały do otworzonych ust. Ręce, całe pokrwawione ułożyły się na spódnicy. Była ona bardzo słaba i pozbawiona jakiejkolwiek radości i uśmiechu. Wstała powoli i szurają nogami doszła do salonu. Wolno opadło na kanapę i tym razem wpatrywała się w sufit. Łzy robiły się coraz większe i poduszka, na której leżała dziewczyna zrobiła się momentalnie mokra. Podszedłem do niej i ucałowałem w czoło. Ona nadal leżała nieruchomo.
- Co się stało? - zapytałem opiekuńczo.
Dopiero wtedy dziewczyna wstała i wytarła łzy. Poprawiła włosy i zaczęła z trudem mówić.
- Mój...  chłop... chłopak... napisał... - wyjąkała.
Patrzyłem na nią ze zdziwieniem.
- Mów dalej. - powiedziałem udając niewzruszonego na poprzednie słowa.
- On... zerwał ze mną! - wybuchnęła płaczem.
- Co za palant. I to jeszcze przez SMS' a! - oburzyłem się.
- Austin. Co ja mam teraz zrobić? - zapytała opierając mi się na ramieniu.
- Nic. Po prostu o nim zapomnij. Jesteś śliczna, mądra, bystra i utalentowana. Jeśli on tego nie widzi, to jest ślepy. - powiedziałem.
- Na prawdę uważasz, że jestem śliczna? - dopytywała się, a ja dopiero wtedy dotarło do mnie, co przed chwilą powiedziałem.
- No... Brzydka nie jesteś... Raczej wręcz przeciwnie. - uśmiechnąłem się do niej, a ona odwzajemniła gest.
 

1 komentarz: