-Zaczekaj! - zatrzymał mnie blondynek. - Rozumiem. Jak nie chcesz mówić, to nic. - dodał zrezygnowany.
- Ja cię naprawdę przepraszam, ale nie chcę teraz o tym mówić. - odparłam.
- Nie musisz mi się zwierzać. Znamy się dopiero od wczoraj. - uspokoił mnie.
Nic nie odpowiedziałam, tylko wróciłam się za blat.
- Przyszedłeś tu coś kupić? - zmieniłam temat.
- Nie wiem. Muszę się rozejrzeć. - powiedział.
- Jak chcesz, to mogę ci pomóc. W końcu od tego tu jestem. - zaśmiałam się cicho.
Austin szukał dobrej gitary, więc poleciłam mu jedną, z najlepszych, które mamy. Gdy kupił już przedmiot kończyła się moja zmiana i obowiązki sprzedawcy przejął mój ojciec.
- Idziemy do mnie? zapytałam.
- Chętnie. - odparł.
- Tylko uprzedzam. Mój pokój jest jeszcze nie wykończony. - powiedziałam.
* Austin *
- A masz już pomalowane ściany? - dopytywałem chcąc pomóc Ally.
- Jeszcze nie.
- To chodź. Zabieram cię do sklepu.
- Naprawdę nie musisz... - odparła dziewczyna, lecz nie zdążyła dokończyć myśli, ponieważ zaciągnąłem ją przed budynek.
Spojrzała na mnie wzrokiem typu " Czy z tobą wszystko ok?". Później Ally wyciągnęła z garażu samochód i pojechaliśmy kupić to co chcieliśmy.
- Dzięki. - powiedziała Ally prowadząc pojazd.
- Nie ma za co. Prawie z każdym przyjacielem kupuję farbę. - zaśmiałem się, a na ustach kierowcy też pokazał się uśmiech.
- Naprawdę. Już w tamte wakacje prosiłam tatę, aby pojechał ze mną wybrać kolor do pokoju. - podziękowała.
Przez całą podróż rozmawialiśmy i głośno się śmialiśmy. W sklepie było mnóstwo próbek. Siedzieliśmy tak około pół godziny. Ally miała już wybrany kolor, ale ja nie byłem co do niego przekonany. W końcu poszliśmy na ugodę i kupiliśmy jasny fiolet.
- Zaczekaj jeszcze chwilę. - zatrzymała mnie.
- Czemu?
- Chciałam jeszcze kupić tapetę, albo naklejki.
- A jakie?
- Coś z nutami.
W tamtym momencie zrozumiałem, że Ally tak samo jak ja kocha muzykę. Te przemyślenia postanowiłem jednak na razie zostawić dla siebie. Szatynka wybierała pomiędzy tapetą, a naklejkami i w końcu wybrała naklejki.
- Ally? - zapytałem wkładając zakup do bagażnika.
- Tak? - odparła.
- Jakie masz zainteresowania? - udało mi się wymyślić sposób, w który mogłem się dowiedzieć, czy moje przypuszczenia są prawdziwe.
- Mam dużo hobby, ale najbardziej interesuję się muzyką. - spełniły się moje przemyślenia.
- Serio?! - Zapytałem udając zdziwionego.
- Tak, a co? To źle? - powiedziała pytająco.
- Wiesz... bo ja też zajmuję się muzyką. - powiedziałem, ale to już nie było zaplanowane.
- Domyśliłam się.- odparła.
Tego się nie spodziewałem.
- W końcu to " tylko powinno" zostać między wami. - powtórzyła moje słowa podle się uśmiechając.
- Skoro już wiesz, to może znasz jakąś tekściarkę, która mogłaby dla mnie pracować? - zapytałem nieśmiało.
- Znam. - powiedziała dziewczyna tajemniczo.
- To może mogłabyś przynieść mi kilka jej piosenek. - poprosiłem.
- Mogę ci przynieść, ale ona się raczej nie pokazuje. - uprzedziła.
- Dam jakoś radę. - przekonałem ją.
Gdy odprowadziłem Ally i się pożegnaliśmy ruszyłem w stronę domu, ale na ulicy zobaczyłem brązowy, gruby zeszyt z literą A. Postanowiłem przechować go i oddać właścicielce.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział już trzeci i mam nadzieję, że nie nudny. Mi się osobiście podoba i mam nadzieję, że wam też i będziecie czytać więcej
piątek, 28 lutego 2014
Rozdział 2
* Austin *
Gdy film się skończył postanowiłem odprowadzić swoje znajome do ich domów. Okazało się, że Ally jest moją sąsiadką. Zaprosiłem ją na spacer po mieście, bo dowiedziałem się, że dziewczyna przeprowadziła do ojca i przydało by się jej poznać tutejsze okolice.
- To o której się jutro widzimy? - zapytała swoim słodkim, melodyjnym głosem.
- Mi jest obojętne. - odparłem.
- Może o 14:30? - zaproponowała, a ja chętnie się zgodziłem.
Po tym, jak Ally zamknęła za sobą drzwi prowadzące do jej domu, musiałem pójść już do mojego,
ponieważ mama czekała już z kolacją.
- Dobry wieczór. - powiedziałem zaraz po przyjściu.
- Cześć skarbie. - odpowiedziała moja mama wychylając się zza blatu kuchennego.
Po zjedzeniu pizzy, którą mi zrobiła poszedłem do mojego pokoju. Umyłem się i ubrałem świeże piżamy, po czym wślizgnąłem się do łóżka. Następnego dnia wstałem z pierwszym promykiem słońca. Założyłem na siebie przygotowane już wcześniej ubrania i wykonałem wszystkie poranne czynności zgodnie z wyznaczoną przeze mnie kolejnością. Nudziło mi się, więc poszedłem do sklepu z instrumentami, którego byłem już stałym klientem. Gdy tam wszedłem stanąłem jak wryty w ziemię...
* Ally *
Siedząc za blatem w sklepie mojego ojca w drzwiach zobaczyłam Austina. Stał nie ruchomo i patrzył się na mnie ze zdziwieniem. Podeszłam do niego i dopiero wtedy się ocknął.
- Ty... tu... pracujesz?! - zapytał lekko się jąkając.
- Tak. To sklep mojego ojca. - odparłam.
- Ale.. jak to? Pan Dawson jest twoim ojcem. - ciągnął dalej.
- Tak. W końcu nazywam się Allyson Dawson.
- Czemu nic nie mówiłaś?
- Bo nie pytałeś.
Kiedy chłopak dalej zadawał mi pytania do sklepu wszedł jakiś rudy chłopak.
- Austin! Austin! - wołał.
- Co się znów stało? - powiedział podirytowany.
- To jest raczej sprawa, którą powinniśmy zostawić dla siebie. - odparł rudzielec.
- Skoro tylko powinniśmy, to nic się nie stanie, jak Ally też się o tym dowie. - kolega odpowiedział obojętnie.
-No skoro nalegasz...
- Nalegam.
- Już wiem jak możesz się wybić jako muzyk.
Na te słowa Austin zrobił speszoną minę i pociągnął rudzielca za sobą. Po chwili podszedł do mnie.
- Nie pomyśl sobie, że jestem zupełnym wariatem. - powiedział trzymając się nerwowo za włosy.
- Nie martw się. Wiem, że niektóre marzenia mogą się wydawać dziwne. - uspokoiłam go, ale nagle przypomniałam sobie coś strasznego i moja twarz momentalnie zbladła.
- Ally! Ally! - z moich rozmyśleń wyciągnął nie Austin.
- Co mówiłeś? - zapytałam rozmarzona.
- Widząc twoją minę domyślam się, że ty też masz jakieś ciche marzenie. - przyznał.
- Muszę już iść. - próbowałam spławić chłopaka.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podobało. Rozdział trochę bez sensu, ale to tylko wprowadzenie do kolejnych. Jeśli fajne, to czekajcie na więcej i przysyłajcie komentarze. ; D
Fanka Auslly
Gdy film się skończył postanowiłem odprowadzić swoje znajome do ich domów. Okazało się, że Ally jest moją sąsiadką. Zaprosiłem ją na spacer po mieście, bo dowiedziałem się, że dziewczyna przeprowadziła do ojca i przydało by się jej poznać tutejsze okolice.
- To o której się jutro widzimy? - zapytała swoim słodkim, melodyjnym głosem.
- Mi jest obojętne. - odparłem.
- Może o 14:30? - zaproponowała, a ja chętnie się zgodziłem.
Po tym, jak Ally zamknęła za sobą drzwi prowadzące do jej domu, musiałem pójść już do mojego,
ponieważ mama czekała już z kolacją.
- Dobry wieczór. - powiedziałem zaraz po przyjściu.
- Cześć skarbie. - odpowiedziała moja mama wychylając się zza blatu kuchennego.
Po zjedzeniu pizzy, którą mi zrobiła poszedłem do mojego pokoju. Umyłem się i ubrałem świeże piżamy, po czym wślizgnąłem się do łóżka. Następnego dnia wstałem z pierwszym promykiem słońca. Założyłem na siebie przygotowane już wcześniej ubrania i wykonałem wszystkie poranne czynności zgodnie z wyznaczoną przeze mnie kolejnością. Nudziło mi się, więc poszedłem do sklepu z instrumentami, którego byłem już stałym klientem. Gdy tam wszedłem stanąłem jak wryty w ziemię...
* Ally *
Siedząc za blatem w sklepie mojego ojca w drzwiach zobaczyłam Austina. Stał nie ruchomo i patrzył się na mnie ze zdziwieniem. Podeszłam do niego i dopiero wtedy się ocknął.
- Ty... tu... pracujesz?! - zapytał lekko się jąkając.
- Tak. To sklep mojego ojca. - odparłam.
- Ale.. jak to? Pan Dawson jest twoim ojcem. - ciągnął dalej.
- Tak. W końcu nazywam się Allyson Dawson.
- Czemu nic nie mówiłaś?
- Bo nie pytałeś.
Kiedy chłopak dalej zadawał mi pytania do sklepu wszedł jakiś rudy chłopak.
- Austin! Austin! - wołał.
- Co się znów stało? - powiedział podirytowany.
- To jest raczej sprawa, którą powinniśmy zostawić dla siebie. - odparł rudzielec.
- Skoro tylko powinniśmy, to nic się nie stanie, jak Ally też się o tym dowie. - kolega odpowiedział obojętnie.
-No skoro nalegasz...
- Nalegam.
- Już wiem jak możesz się wybić jako muzyk.
Na te słowa Austin zrobił speszoną minę i pociągnął rudzielca za sobą. Po chwili podszedł do mnie.
- Nie pomyśl sobie, że jestem zupełnym wariatem. - powiedział trzymając się nerwowo za włosy.
- Nie martw się. Wiem, że niektóre marzenia mogą się wydawać dziwne. - uspokoiłam go, ale nagle przypomniałam sobie coś strasznego i moja twarz momentalnie zbladła.
- Ally! Ally! - z moich rozmyśleń wyciągnął nie Austin.
- Co mówiłeś? - zapytałam rozmarzona.
- Widząc twoją minę domyślam się, że ty też masz jakieś ciche marzenie. - przyznał.
- Muszę już iść. - próbowałam spławić chłopaka.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podobało. Rozdział trochę bez sensu, ale to tylko wprowadzenie do kolejnych. Jeśli fajne, to czekajcie na więcej i przysyłajcie komentarze. ; D
Fanka Auslly
czwartek, 27 lutego 2014
Rozdział 1
* Ally *
Na lotnisku panował chaos. Wiele ludzi wsiadało do samolotu, którego nazwy nie potrafię wymówić.Właśnie zaczęły się wakacje, więc pewnie na nie się wybierali. Ja przed chwilą wysiadłam z samolotu, który wylądował w Miami. Przyleciałam do tego miasta, ponieważ postanowiłam zamieszkać z ojcem. Moi rodzice są po rozwodzie. Gdy mama wyjechała zacząć w Los Angeles wszystko od nowa zabrała mnie ze sobą. Ale po mimo to miałam z tatą dobre kontakty. Wszystkie moje wakacje spędzałam u niego. Jedynym minusem było to, że musiałam spać w pokoju gościnnym. Poza tym, było ok. Miałam tu nawet przyjaciółkę - Trish. Dziewczyna była w moim wieku i świetnie się dogadywałyśmy.
- Ally! - zawołała przyjaciółka, która przyjechała mnie odebrać.
- Cześć. - powiedziałam i mocno ją przytuliłam.
Bardzo się cieszyłam, że mogłam ją zobaczyć. Byłyśmy dla siebie jak siostry. Zwierzałyśmy się sobie, opowiadałyśmy o nieudanych związkach itp.
- Jak minęła ci podróż? - zapytała troskliwie.
- Było dobrze. - odparłam. - Ale teraz choć. Muszę rozprostować nogi. - dodałam, po czym ruszyłyśmy w stronę jej samochodu. Gdy przyjaciółka podwiozła nie pod dom ojca przytuliłyśmy się na pożegnanie i dziewczyna odjechała w stronę swojej ulicy. Mieści się ona sto metrów od mojej. Wchodząc do domu zobaczyłam tatę smażącego mi naleśniki.
- Co to za pyszności? - zapytałam wciągając nosem zapach deseru.
- Dla mojej małej księżniczki zrobię wszystko. - rzucił mój tata, po czym lekko się uśmiechnął.
Po zjedzeniu przysmaku poszłam na spacer z moim psem - Nutą. Wychodząc z domu mój telefon zaczął wygrywać skoczną melodię, czyli dzwonek, który sobie wybrałam. Dzwoniła Trish.
- Cześć. - zaczęłam rozmowę, tak jak każdy.
- Hej. Wyskoczymy dziś do kina? - zapytała, a ja chętnie się zgodziłam.
Umówiłyśmy się na godzinę 19:00 w pobliskim kinie. Kiedy spacer już mi się znudził poszłam do domu, a psa zostawiłam na podwórku. W końcu wybiła siódma.
- Pójdę po napoje. - zaproponowałam.
Wracając od kasy mój telefon zaalarmował o nowej wiadomości. Skupiając się na treści SMS' u nie zauważyłam chłopaka, który szedł przede mną. Przez moją nieuwagę niechcący oblałam mu bluzkę sokiem.
- Najmocniej przepraszam. - powiedziałam do chłopaka i zaczęłam wycierać mu plamę chusteczką.
- Nic się nie stało. Ta koszulka wiele przeszła. - uśmiechnął się zabierając moją rękę z jego koszulki.
Chłopak wydawał się być miły. Jego brązowe, lśniące oczy spoglądały na mnie zza blond włosów.
- Jestem Austin. - przedstawił się.
- A ja Ally. - zrobiłam to samo.
Blondyn zaproponował nam ponoć dobry horror i choć nie przepadałam za tego typu filmami, zgodziłam się. Zamówiliśmy we trójkę bilety. Dla Trish, Austina i dla mnie. Wchodząc do sali przygotowałam słuchawki, do telefonu.
- Nie będą ci potrzebne. - zwrócił się do mnie nowy kolega. - Film jest naprawdę dobry. - dodał.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podobało. To mój pierwszy blog i bardzo proszę o komentarze.
Na lotnisku panował chaos. Wiele ludzi wsiadało do samolotu, którego nazwy nie potrafię wymówić.Właśnie zaczęły się wakacje, więc pewnie na nie się wybierali. Ja przed chwilą wysiadłam z samolotu, który wylądował w Miami. Przyleciałam do tego miasta, ponieważ postanowiłam zamieszkać z ojcem. Moi rodzice są po rozwodzie. Gdy mama wyjechała zacząć w Los Angeles wszystko od nowa zabrała mnie ze sobą. Ale po mimo to miałam z tatą dobre kontakty. Wszystkie moje wakacje spędzałam u niego. Jedynym minusem było to, że musiałam spać w pokoju gościnnym. Poza tym, było ok. Miałam tu nawet przyjaciółkę - Trish. Dziewczyna była w moim wieku i świetnie się dogadywałyśmy.
- Ally! - zawołała przyjaciółka, która przyjechała mnie odebrać.
- Cześć. - powiedziałam i mocno ją przytuliłam.
Bardzo się cieszyłam, że mogłam ją zobaczyć. Byłyśmy dla siebie jak siostry. Zwierzałyśmy się sobie, opowiadałyśmy o nieudanych związkach itp.
- Jak minęła ci podróż? - zapytała troskliwie.
- Było dobrze. - odparłam. - Ale teraz choć. Muszę rozprostować nogi. - dodałam, po czym ruszyłyśmy w stronę jej samochodu. Gdy przyjaciółka podwiozła nie pod dom ojca przytuliłyśmy się na pożegnanie i dziewczyna odjechała w stronę swojej ulicy. Mieści się ona sto metrów od mojej. Wchodząc do domu zobaczyłam tatę smażącego mi naleśniki.
- Co to za pyszności? - zapytałam wciągając nosem zapach deseru.
- Dla mojej małej księżniczki zrobię wszystko. - rzucił mój tata, po czym lekko się uśmiechnął.
Po zjedzeniu przysmaku poszłam na spacer z moim psem - Nutą. Wychodząc z domu mój telefon zaczął wygrywać skoczną melodię, czyli dzwonek, który sobie wybrałam. Dzwoniła Trish.
- Cześć. - zaczęłam rozmowę, tak jak każdy.
- Hej. Wyskoczymy dziś do kina? - zapytała, a ja chętnie się zgodziłam.
Umówiłyśmy się na godzinę 19:00 w pobliskim kinie. Kiedy spacer już mi się znudził poszłam do domu, a psa zostawiłam na podwórku. W końcu wybiła siódma.
- Pójdę po napoje. - zaproponowałam.
Wracając od kasy mój telefon zaalarmował o nowej wiadomości. Skupiając się na treści SMS' u nie zauważyłam chłopaka, który szedł przede mną. Przez moją nieuwagę niechcący oblałam mu bluzkę sokiem.
- Najmocniej przepraszam. - powiedziałam do chłopaka i zaczęłam wycierać mu plamę chusteczką.
- Nic się nie stało. Ta koszulka wiele przeszła. - uśmiechnął się zabierając moją rękę z jego koszulki.
Chłopak wydawał się być miły. Jego brązowe, lśniące oczy spoglądały na mnie zza blond włosów.
- Jestem Austin. - przedstawił się.
- A ja Ally. - zrobiłam to samo.
Blondyn zaproponował nam ponoć dobry horror i choć nie przepadałam za tego typu filmami, zgodziłam się. Zamówiliśmy we trójkę bilety. Dla Trish, Austina i dla mnie. Wchodząc do sali przygotowałam słuchawki, do telefonu.
- Nie będą ci potrzebne. - zwrócił się do mnie nowy kolega. - Film jest naprawdę dobry. - dodał.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podobało. To mój pierwszy blog i bardzo proszę o komentarze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)