sobota, 24 stycznia 2015

To już jest koniec, nie ma już nic. Jesteście wolni, możecie iść...

Heyo kochani. A więc, to już koniec. Kinga chyba mnie nie zabije, ale żadna z nas nie daje rady. Najpierw pokażę wam, jaki miał być ostatni rozdział, a później wyjaśnię, jak to miało być według mnie.
A więc 21 miała być ostatnia, ale obie nie możemy jej rozwinąć, to tyle, co nabazgroliłyśmy:




Ally wraz z Austinem jako jedyni z grupki przyjaciół siedzieli cicho i nie odzywali się ani słówkiem. Brunetka skutecznie unikała jego wzroku, a blondyn wręcz przeciwnie - patrzył na nią, jak zaczarowany. Po dość długiej rozmowie Tay zauważyła, że jej przyjaciółka nic nie mówi.
- Hej, Alls, może chcesz iść, co? - zagaiła pełna troski.
- A pójdziesz ze mną? - spojrzała jej w oczy pełna nadziei, a blondyna przytaknęła.

Dziewczyny wyrwały się z wesoło trajkoczącego towarzystwa tłumacząc się bólem głowy Ally.

Idąc w powolnym tempie dziewczyny milczały. Żadna nic nie chciała mówić, bo bała się, co na to ta druga.
W końcu Taylor powiedziała coś, czego Ally się nie spodziewała:
- kochasz go, prawda?
- mhm... Ale Tay, ja nie wiem co mam robić... On mnie pocałował i potem poszliśmy na wasz koncert, ale gdyby nie głupia szklanka to bym może mu powiedziała, że mi się podoba i że go...
- Też cię kocham Ally...- ten głos przerwał brunetce w zwierzaniu się przyjaciółce...
- Yyyy... To ja może sobie już pójdę- zakłopotana Taylor ulotniła się z pokoju, a blondyn podszedł bliżej Ally i bez żadnego uprzedzenia wpił się w usta brunetki, a ona nic nie ogarniając oddawała pocałunki z większą namiętnością i pewnością, że on nigdzie jej nie ucieknie. Po kilku minutach oderwali się od siebie.
- Ally, kocham cię i mam pytanie
-Jakie, Austin, jakie? - dopytywała się Ally
- Czy po tym, co powiedziałaś Taylor coś do mnie czujesz niż tylko przyjazń?
- No jasne, że tak!
- Toooo.... Zostaniesz moją dziewczyną?- spytał Austin, a Ally zrobiła bardzo smutną minę, a nadzieja naszego blondaska na związek z ukochaną legła w gruzach. Ally widząc smutek przyjaciela, podniosła lekko jego podbródek, ponieważ sięgał jego torsu i bezczelnie wpiła mu się w usta. Po pocałunku przytuliła go i odszepnęła
- Jasne że tak głuptasie - na te słowa Austin wziął Ally i zaczął nimi kręcić wokół własnej osi. Był tak szczęśliwy, że aż zapomniał stanąć w miejscu. Tak mu się zakręciło w głowie, że upadł na Ally. Na jego szczęście jego DZIEWCZYNA upadła na własne łóżko. Chłopak wykorzystał to i już legalnie wpił się w jej usta.
 - Ally! Austin gdzieś zaginął - spanikowana Trish wpadła do pokoju przyjaciółki i zaczęła chodzić w kółko jak jakaś histeryczka.
- Kotek, ona tak zawsze? - na to słowo Ally się szeroko uśmiechnęła
- Niestety, jak Dez wyjechał na weekend do lasu, to cały czas tak chodziła i na niczym się nie mogła skupić biedaczka. Pewnie myśli, że zaginąłeś i znając ją to już obdzwoniła wszystkich. Znaczy się Taylor, blizniaków, Deza, moich i Twoich rodziców i pewnie odwiedziła też sąsiadów znając naszą Trish. A ten " kotek " to co miał znaczyć co?
- zawsze chciałem tak do ciebie mówić, a że teraz legalnie nie legalnie jesteśmy parą, to mam okazję, żeby cię tak nazywać. - po tych słowach chłopak wpił się w usta swojej dziewczyny.

* w salonie *
Trish dołączyła do Taylor, blizniaków, Deza i rodziców naszej nowej pary.
- Ally nie zejdzie, bo ją Austin zgniata.. - powiedziała załamana Trish zaginięciem swojego nie mądrego przyjaciela. Oczywiście nikt nie usłyszał tego ważnego imienia, a mianowicie - AUSTIN.  Nagle usłyszeli, jak ktoś schodzi ze schodów. Tym osobom widocznie humor dopisywał, ponieważ można było usłyszeć ich śmiechy. Tymi osobami okazali się być Austin i Ally trzymający się za ręce. Wszyscy spojrzeli na nich i od razu ich uśmiech zastąpiło zdziwienie. No tak. Przecież jeszcze nic nie wiedzą.
- Hej, Trish nie możesz tak panikować, jestem z Ally i znalazłem się! - strasznie szybko to wymówił
- OK, postaram się, gratulacje i nareszcie!
- Kobieto, czy ty wiesz, co powiedziałaś?
Nie, Taylor, nie wiem

- Powiedziałaś, gratulacje! A dlaczego? Bo Austin i Ally są RAZEM - krzyczała Taylor, a Austin puścił rękę Ally i obszedł swoją dziewczynę do okoła i stanął za nią i ją przytulił kładąc swoje ręce na jej talii, na co ona się szeroko uśmiechnęła.

A więc miałam to podkoloryzować, ale już nie mogę. Nie daję rady, wypaliłam się jeśli chodzi o Auslly. Coraz rzadziej oglądam A&A i nie ma dla mnie już Austina i Ally. Są Ross i Laura i nie umiem tego zmienić.
Bardzo wam dziękujemy za obecność i wszystko, co dzięki wam zawdzięczamy.
Mój pomysł był taki, że mieli wyjechać do LA i tam Auslly byłoby "parą" ale ukrywaliby się, a Kinga wymyśliła inaczej. Otóż Jake by im przeszkadzał. Ally by wyjechała w trasę i jej kontakt z Austem by się urwał i zerwaliby ze sobą. Oczywiście później byłby wielki powrót, ale już go nie będzie.


Jeszcze raz dziękujemy i zapraszamy na nasze raurowe blogi.

raura-kinga-story.blogspot.com ~Kinga
pamietnik-laury-marano.blogspot.com ~Diamond
milosc-rosnie powoli.blogspot.com ~Diamond


Nie do napisania,
~ Diamond
~ Kinga

sobota, 6 grudnia 2014

Blog oficjalnie odwieszony!!!!

Oficjalnie odwieszam bloga. Od teraz jednak prócz mnie pisać będzie jeszcze KingaR5er. Przywitajcie ją cieplutko. Mam nadzieję, że dam radę jakoś z dwoma blogami, ale teraz ledwo co na tym drugim mam czas coś naskrobać, więc nie liczcie na częste rozdziały. Będę się starać i mam nadzieję, że zostaniecie z nami.

BUZIACZKI :*

Rozdział 20

 Po kilku próbach ocucenia  brunetki, Austin denerwował się już.
- Nosz cholera jasne! Obudź się kobieto!!! - złapał ją za ramiona i potrząsnął nią solidnie. Podziałało!? Podniosła swoje powieki i przemówiła:
- Co ja tu robię ?! O! Już wiem! Zemdlałam Austinowi na kolanach, bo usłyszałam ze w ramach przeprosin dostaje 4 bilety na koncert PERFECT'U. Dziwny sen co nie?!- spytała, a wszyscy popatrzyli na nią jak na UFO. - No co?!
- Bo bo... To co pppp....powiedzialas.... Tttooo.... Ttoo prawda! - krzyknął wspomniany w monologu Ally blondyn
- Nnnnn-nnaa-pppprwdę? - zapytała zdruzgotana i znów zaczęła mdleć.
- O nie! Drugi raz nie będę cię budził przez pół godziny moja droga! Co to, to nie! - wrzasnął, przez co szatynka odzyskała świadomość. Gdy tylko zrozumiała, ile kłopotu przysporzyła przyjaciołom oblała się obfitym rumieńcem, który mizernie próbowała zamaskować gąszczem włosów.
- Nie chowaj rumieńców. Słodko w nich wyglądasz - szepnął Austin do Ally.
- Tak sadzisz? - również szept. Tym razem ze strony Ally.
- Tak, słodziutka. - odparł blondyn, po czy zostawił różowy ślad na policzku Ally. Tak. Pocałował ją.


Te dwa tygodnie dłużyły się czwórce przyjaciół niemiłosiernie. W końcu nadszedł dzień koncertu. 

Tego dnia w pokoju szatynki panował niemały harmider. Od samego rana po pokoju latały różnego rodzaju szpilki, sukienki, cienie do powiek, lokówki i inne rzeczy, bez których Ally nie wyszła by z domu. Zlustrowała dokładnie swoją szafę. 
- Tak myślałam, że cię tu jeszcze mam. - uśmiechnęła się sama do siebie gładząc delikatny materiał sukienki. Do niej dobrała buty z ćwiekami i dodatki. 
Podczas, gdy dziewczyna dokonywała ostatnich poprawek w swoim i tak już doskonałym stroju po domu rozległ się dźwięk dzwonka.
- Ja otworzę! - krzyknęła szatynka uprzedzając tatę.
- Hejka. - przywitała się Trish, a chłopcy jej zawtórowali. 
- Chcecie coś do picia? - zapytała Ally wpuszczając wszystkich do holu. 
- Ja poproszę. - odezwał się Austin. 
- My nie będziemy już zdejmować butów, więc idźcie sami. - oznajmiła czarnowłosa, a rudzielec przytaknął.
- Wody? - zapytała szatynka, a chłopak pokiwał tylko głową na tak. Dziewczyna wyjęła z szafki butelkę z wodą gazowaną i postawiła ją na ladzie. Następnie próbowała zdjąć z osączarki kubek. Wspięła się na palce, ale nawet to nie pomagało jej osiągnąć zamierzonej wysokości.
- Pomogę ci. - odezwał się blondyn i stanął za dziewczyną. Wziął do ręki kubek i opuścił wzrok na osobę, która teraz była przyciskana przez jego ciało do blatu.
Oboje wpatrywali się w siebie, a z ich twarzy zniknął uśmiech. Patrzyli sobie prosto w oczy próbując je przejrzeć. Nie liczyło się dla nich nic więcej, tylko to, co dzieje się tu i teraz. Czas jakby stanął w miejscu, nawet ścienny zegar zdawał się już nie tykać. Ich twarze zaczęły się do siebie przybliżać aż w końcu osiągnęły minimalną odległość między sobą. Blondyn spojrzał na usta Ally. Ona poszła w jego ślady i również patrzyła na jego wargi. W pewnym momencie poczuła jak je delikatnie muska. Tak. Pocałowała go. A może to on to zrobił? Nie ważne. Dla nich liczyło się tylko to, że byli teraz ze sobą. Pocałunek niczym dotyk róży - delikatny i niepewny. Jednak dla ich obojga znaczył więcej, niż tysiąc słów.


Coś niestety musiało przerwać tą wspaniałą chwilę. A mianowicie trzask potłuczonego szkła. Szkła szklanki, którą trzymał Austin. Oboje odskoczyli od siebie jak oparzeni.
- Emmmm..... - krępującą ciszę pomiędzy nimi przerwała Trish, która właśnie weszła do kuchni. - Musimy się zbierać. 
- Już idziemy. - odpowiedział Austin za ich obojga, po czym pociągnął zaszokowaną szatynkę za nadgarstek w stronę werandy. 

*****
Podczas trwania koncertu Austin chciał być jak najbliżej Ally. Ona jednak starała się go unikać. Tak minął im cały support. W końcu jednak przyszedł czas na zespół. Światła reflektorów skupiły się w jednym miejscu na scenie, gdzie zza mgły wyłoniła się trójka nastolatków. Allly wzruszona widokiem przyjaciół w swoim żywiole zapomniała o Bożym świecie. Austin natomiast widząc zielone światełko splótł ich dłonie i przybliżył się do dziewczyny.
- Musimy na chwilkę iść. Dez zgubił portfel, musimy to zgłosić. - odezwała się czarnowłosa i razem z przyjacielem zniknęła w tłumie piszczących nastolatków. blondyn wzruszył ramionami i postanowił działać dalej. Stanął za nieobecną dziewczyną i wtulił się w nią od tyłu. Poczuł, jak jej ciało rozluźnia się i wraca z krainy marzeń. 
- Jesteś słodka, jak się zamyślasz. - wyszeptał jej muskając przy tym delikatnie jej ucho.

Dziewczyna natomiast znów się napięła. Oboje coś  tej chwili zrozumieli. To co ich łączy, to nie jest zwykła przyjaźń.

- A teraz zapraszam na scenę nasza przyjaciółkę - Ally Dawson- powiedziała Taylor. Ally zaszokowały słowa wokalistki i niepewnie odkleiła się od chłopaka i podeszła pod scenę. Bliźniaki pomogli jej na nią wejść i po chwili cała czwórka błyszczała na estradzie. 
- A teraz nasz stary numer. Co praw cover, ale to od niego zaczęła się nasz kariera. - krzyknęła Taylor i podała mikrofon Ally, a ta zaczęła niepewnie śpiewaćAlly w piosenkę wkładała cale swoje ogromne serduszko, a przyjaciele brunetki mieli łzy w oczach. Łzy szczęścia, bo widzieli swoja przyjaciółkę wreszcie szczęśliwą. 

Dziewczyna tak zatraciła się w muzyce, że nie zauważyła, jak pewna kobieta przystanęła nieopodal sceny. Wysoka, dobrze zbudowana, z lekka przy kości szatynka. Ally była zbyt zajęta muzyką, przyjaciółmi, słowami piosenki, że nie zwracała uwagi na nikogo. Na koncercie PERFECT'U było na oko 2500 osób. Ally nie zdawała sobie sprawy ze wśród tylu osób wypatrzy ta jedna. Ta jedna osoba wstrząsnęła Ally. Muzyka ucichła a wszyscy zgromadzeni zaczęli bić brawa i wiwatować. Taylor pociągnęła Ally za scenę, a po chwili do dziewczyn dołączyli Bliźniacy.
- Ally!!! - cala trojka przytuliła przyjaciółkę. Ally musiała się popłakać. Z dwóch powodów. Pierwszy- wspaniali przyjaciele. Drugi - jej muzyka. . Brady poszedł na scenę po gitarę i zobaczył pod nią trzy osoby, które jako jedyne nie opuściły sali po skończonym już koncercie.
* Brady *
Blondyn, dziewczyna o czarnych włosach i rudy chłopak. Blondyn podszedl do mnie.
- Hej jestem Austin. Szukam przyjaciółki. Moze wiesz gdzie jest?? Niskiego wzrostu, ok. 160 cm, brunetka, ma na imie Ally.
- Oni są z tobą? - spytałem
- Tak.- odpowiedziała szatynka wychylając głowę zza kulis.
- Chodźcie-powiedziałem i poszli za mną za scenę.
 Zobaczyliśmy tam Ally i Taylor przytulające się do siebie.
- Ekhem-odchrzaknela czarnowlosa
- Trish? - zdziwila sie Ally, nagle na jej twarzy pojawil sie szeroki usmiech
- A ty co tutaj takiego banana strzelasz, co?? - spytała Tay.
- Boooo... Jestem z najlepszymi przyjaciółmi na świecie. Taylor, Brad, Brady. Poznajcie Austina, Deza i Trish. Austin, Trish, Dez. Poznajcie PERFECT.
- Milo nam was poznać -  powiedziały w tym samym czasie Trish i Tay. Ja i chłopcy zaczęlismy się śmiać, a Trish i Taylor się przytuliły.
- To ten gościu tulił się do Ally? - zapytał szeptem mój brat. 
- Tak. trzeb go będzie dokładnie przesłuchać. - odszeptałem, a na naszych twarzach zawitał szyderczy uśmieszek.
- Tooooo... może dla lepszego poznania siebie pójdziemy gdzieś na lody, co? - zaproponował blon... Austin. Tak lepiej. W końcu znam imię osoby, która przez cały koncert tuliła Ally.
- Jasne! - krzyknęli wszyscy włącznie ze mną. Jak wszyscy, to i ja. Co nie?
- Dobra. Austin, idźcie wszyscy do Phila ok? Zaraz tam przyjdę. Musze jeszcze coś załatwić. - powiedziała Ally.
- Jasne. Tylko przyjdź! - powiedział Austin i przytulił Ally. Brunetka poszła w swoja stronę, a my zaczęlismy rozmowę z blondynem. Przesłuchanie czas zacząć!
* Ally *

Po koncercie w zatoce. Treść tego liściku cały czas chodziła mi po głowie. Rozpoznałam pismo bez problemu. Wiem, że to on Musze ja znaleźć i przekonać się tylko, czy to naprawdę ona. Jeśli tak to  już po mnie. Jak to słyszała....?! Już nie żyje jeśli to ona. Pójdę bliżej oceanu.
- Ally-usłyszałam znajomy, kobiecy głos. To musi byc ona!! Gwałtownie odwróciłam się i podbiegłam do niej. Wtuliłam sie w jej ramiona. Tak bardzo mi tego brakowało.
- Kocham cię - powiedziałyśmy w tym samym momencie.
- Jak ty pięknie śpiewasz. Wybacz że sądziłam inaczej - powiedziała bawiąc się końcówkami moich włosów.
- Dziękuję mamuś i wybaczam.- tak. To. Moja. MAMA!!! Rozumiecie?? Słyszała jak śpiewam, widziała to i może w końcu pozwoli? - A skoro już jesteśmy w tym temacie. Czyli ze mogę już śpiewać?- spytałam z nadzieją. Milczała. Widocznie rozważała " za i przeciw "
- Kochanie. - czyli nie. Super. - Gabe już dawno poruszył ten temat. W sumie, to od razu po twoim wyjeździe i... Przyjął cię do wytwórni! - czyli tak! TAK!!!!!
- Dziękuję- przytuliłam ją najmocniej jak umiałam.
- Dobra dobra. Leć do tego swojego blond-kochasia i go przytul. Wiedziałam że przyjdziesz na koncert Taylor i Bliźniaków. A poza tym to zostaje tutaj na miesiąc, bo mam pomagać w szpitalu, a do tego jeszcze się opiekować panią Moon.- wyznała.
- Czekaj. Panią Moon? - zdziwiłam się
- Tak, a czemu pytasz. Znasz j?- spytała.
- Znam? To mało powiedziane. To mama Austina i ciocia Stelli. Pamietasz Stell ? - spytałam z nadzieja
- Tej Stelli? - pokiwałam ochoczo głową - Wow. Jaki ten świat jest mały. Nieprawdaż?- spytała
- Oczywiście- uśmiechnęłam się
- Dobra. Jakoś się zdzwonimy, co nie? - spytała, a raczej oznajmiła.
- Jasne.-przytuliłyśmy się na pożegnanie i każda z nas poszła w swoją stronę. Przy okazji weszłam do domu Moon'ow i razem ze Stellą ruszyłyśmy do lodziarni naszego znajomego - Phila. Sam lokal przytulnie urządzony. W środku było słychać przeróżne śmiechy. Pod oknem siedziała grupka przyjaciół. Od razu rozpoznałyśmy te czupryny. Stell podeszła do Tay i jej zakryła oczy.

* Narrator *
- Zgadnij kto to?- zachichotała  Stell
- Hmmmmm... Stella?- spytała Taylor
- Skąd wiedziałaś? - spytała Ally.
- po Pierwsze. Zawsze miala takie cieplusie ręce. Po Drugie. Chłopcy przestali gadać. A co?-  spytała Taylor
- Nic nic. Zgadnijcie kogo spotkałam.-powiedziała Ally.
- Ally- wspomniana brunetka odwróciła się w stronę dochodzącego głosu. Była to jej mama
- Hej mamuś. - powiedział a, a Penny uśmiechnęła się uroczo i podeszła do grupki nstolatków. Przyjaciele Ally jak jeden mąż powiedzieli " dzień dobry " i się głośno zaśmiali.
- Co pani tutaj robi? - spytała Taylor
- Przyjechałam na miesiąc do Miami, bo będę pomagać ginekologom z Miami i przy okazji mam zobaczyć co u pani Moon.-powiedziała Penny,
- A co z moją mamą - zmartwił się blondyn.
- Nic. Spokojnie. Mam zobaczyć czy ciąża przebiega w dobrym stopniu i czy nic się nie dzieje, wiec spokojnie.-odpowiedziała kobieta
- Ufffff...-odsapnął Austin
- Ally, mogłabym cię prosić na chwileczkę? - Taylor spytała brunetkę.
- Jasne. - odrzekła i obie udały się na bok.
- Ty zakochańcu jeden! Czemu mi nie powiedziałaś?! - zapytała szeptem zdenerwowana Tay.
- O czym?! - szatynka postanowiła udawać, że nie ma pojęcia o co jej chodzi. Jednak w głębi duszy wiedziała, że ta rozmowa i tak by się kiedyś odbyła.
- O tym, co łączy ciebie i Austina. Podoba ci się? - spojrzała na nią podejrzliwie.
- Co? Phi! Nie! Phi!
- Mnie nie oszukasz. Dobrze wiem, co tu się kroi. - odparła blondynka z triumfem i pociągnęła przyjaciółkę w stronę reszty.


~*~*~*~*~*~*~
Hejka kochani!
 Tu Diamond! Kinga niestety nie miała jak wstawić rozdziału, więc robię to ja. Mimo to jednak jest to jej dzieło, a ja po prostu z deka podkoloryzowałam :) Mam nadzieję, że mnie nie zabije.
Ja z rozdziału jestem zadowolona. Kiss to był mój pomysł. Podoba wam się? Dobra, ja lecę pisać oficjalnego posta, a wy się cieszcie gifem:


piątek, 21 listopada 2014

Rozdiał 19

NOTKA OD WSPÓŁAUTORKI :)
* ALLY *
Jak miło znów zobaczyć Stellę. Tak bardzo za nią tęskniłam. Dziwię się dlaczego jej nie poznałam. Może obcięła włosy, ale niedużo. Może z dziesięć centymetrów. Iz tego, co widzę to zaczęła nosić szkła kontaktowe zamiast okularów. OMG, do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Moja kochaniutka Stella, moja kochana, najukochańsza przyjaciółka jest siostrą mojego przyjaciela. Matko. Jaki ten świat jest mały. Tą uroczą blondynkę znam od siedmiu lat. Jesteśmy, przepraszam. Byłyśmy sąsiadkami. Obie kochamy muzykę i obie mamy do niej ograniczony dostęp. Na dodatek nasi rodzice chcą, żebyśmy zostały wielkimi paniami doktor. Kilka miesięcy po naszym spotkaniu zostałyśmy przyjaciółkami. Ale nie my same. Taylor jest dla nas równie ważna jak dla mnie Stella i vice versa. Do tego dochodzą również blizniaki. Nasza paczka była najbardziej popularna wśród całego Beverly. Nazywali nas perfekcyjną piątką i od tego pochodzi nazwa zespołu: " PERFECT . Blondi od razu miała rozmowę z rodzicami. Potem wyjechała do Włoch i kontakt nam się urwał i ślad po niej zaginął.
- Ojczym też - syknęła Ally niekontrolowanie
- Jak to ojczym też? - zdziwił się Mark - Ty masz ojczyma?
- Taaak? - bardziej spytała niż stwierdziła Ally
- Tak czy nie? - zdziwił się Mark - Twoja mama...
- Tak... I moja mama... Owszem, jest świetnym ginekologiem, lecz nie znam takiej osoby, która by lubiła tak ten zawód jak moja mama, ale to przecież przez Davida jestem tutaj ( David to ojczym Ally - Kinga:) ). I wcale tego nie żałuje. - powiedziała dziewczyna
- WOW -powiedzieli w tym samym czasie przyjaciele Ally ( Austin, Dez, Trish, Stella, itp. )
- Ally z tego co slyszę to dość dużo przeszłaś - tym razem głos zabrała ciocia Ausina posyłając przy tym współczujący uśmiech Ally, a Ally uśmiech ten odwzajemniła.
- Nie tak dużo - zaśmiała się Ally
- Jak ty się jeszcze trzymasz po takim czymś? Hmmmm? - spytał brunetkę Austin
- Jkoś leci, bo mam tutaj trójkę najlepszych przyjaciół na których mogę liczyć w każdej chwili. - powiedziała Ally a wspomniana trójka się szeroko uśmiechnęła
- Teraz zapraszam wszystkich do mojego pokoju. Zagram Wam to, co przygotowałem na konkurs - zaproponował Austin i wszyscy wstali od stołu i poszli w kierunku pokoju blondyna.
- Stella? Mogę cię prosić na chwilkę? - spytała niepewnie Ally
- Jasne - zgodziła się. Punkt dla mnie. - O co chodzi?
- O ciebie. - krótko, zwięzle i na temat - Co ty taka przygnębiona, co? - spytała brunetka
- Nooo, bo mam problemy sercowe i nie mam komu się wyżalić - wyznała blondyna
- Mi możesz to powiedzieć. W końcu nadal jesteśmy pryjaciółkami, prawda? - ta tylko pokiwała głową na TAK - Dobra opowiadaj.
- Chodzi o to, że...

* tymczasem w pokoju Austina *
- Piosenka nazywa się Superheroes*  - powiedział blondyn i zaczął śpiewać
- WOW synku jaki ty masz talent - pochwaliła blondyna mama - sam to pisałeś?
- Nie. Ally napisała większość, a ja jej w tym... - i w tym momencie ktoś mu przerwał, a tym ktosiem była Stella.
- Przeszkadzałeś !!!- zaśmiała się blondynka.
- NIEPRAWDA!! POMAGAŁ/EM !!! - Austin i Ally krzyknęli w tym samym momencie i krótko się zaśmiali
- No dobra, wierzymy.  Ally, ty masz naprawdę wielki talent - podchwycił wujek blondyna - muszę to powiedzieć Twojej mamie.
- Proszę tylko nie mamie! Zdenerwuje się! Ja to wiem! Nie może dowiedzieć się, że wróciłam do muzyki! - krzyczała Ally
- Hej Ally. Spokojnie - Austin uspokajał  próbował uspokoić Ally,a brunetka tylko wtuliła się w jego tors i płakała - nic się jeszcze nie stało.
 - No właśnie, JESZCZE!!! krzyczała brunetka
- Tak! Dokładnie! JESZCZE!!! - tym razem była to Trish, która broniła przyjaciółkę, a z pomieszczenia zwanego " pokojem Austina " wyszli wszyscy oprócz Austina, Ally, Deza i Trish
 - A co ma piernik do wiatraka? - zdziwił się rudzielec
- Austin. Austin! AUSTIN!!! Puszczaj Ally. - krzyczeli jeden przez drugiego ( Trish i Dez )
- Nie. Owszem, Ally jest naszą, podkreślam naszą przyjaciółką, ale jak chce się wypłakać, to do tego służy jej moja koszulka lub ja, taki mamy już układ - zakończył swój wywód blondy, a Trish i Dez mieli kopary do ziemi - hej Ally, wake up - mówił Austin, lecz Ally nie odzywała się
- Oho, zasnęła - powiedział Dez?!
- Chodz Dez, Austin się nią zajmie - powiedziała czarnowłosa i pociągnęła rudego do wyjścia, a w pokoju został tylko Austin ze śpiącą dziewczną.
- Co ja z tobą mam? - spytał jakby sam siebie? i delikatnie położył brunetkę na łóżku i wyszedł z pokoju
- Hej Austiś! Gdzie masz Ally? - spytała ciocia blondyna
- Śpi u mnie w pokoju a co? - odpowiedział blondyn
- Bo chciałem ją przeprosić. - powiedział Mark
 -  Przeprosić? A za co? - spytał zdziwiony blondyn
- Za mój wybuch i chciałem w ramach przeprosin dać jej te cztery bilety na koncert jakiegoś zespołu, który ma zagrać za tydzień
- Jaki to zespół - spytał blondyn
- Chyba PERFECT - odpowiedział Mark
- Perfect, perfect, perfect. PERFECT?! - zdziwiła się Stella - ten PERFECT?!
- Stell nie krzycz tak, bo obudzisz Ally - upomniał ją Austin
- Sorki, ale to było przez przypadek - najlepsze wytłumaczenie - przez przypadek. Nagle do pokoju weszła zapana Ally i usiadła Austinowi na kolanach i coś mówiła lecz tego bełkotu nikt nie rozumiał
 - Ally - głos zabrał Mark- chciałem cię przeprosić za moje zachowanie wobec Ciebie i w ramach przeprosin daję Ci 4 bilety na koncert, który odbędzie się za 2 tygodnie.
 - A czyj to koncert?! - spytała brunetka
-  PERFECT'U - krzyknęła Stella, a Ally zemdlała Austinowi na kolanach

HEJ!!! Jestem tu nowa i po raz pierwszy dodaję rozział trochę krótki i bez sensu ale jakoś ujdzie.
 Teraz cuś o mnie.

MAM NA IMIĘ KINGA, Uwielbiam A&A, R5, siostry Marano itp. ale NIENAWIDZĘ 1D czy jak to sie tam pisze
mam 13 lat i jestem świrnięta XD
Razem z Diamond postanowiłyśmy wznowić bloga więc o to wyżej ( czyt. rozdział ) się nie martwić:) jakoś damy radę
 pozdrawiam - Kinga
do napisania:)

sobota, 8 listopada 2014

Żegnam....

Hej. Mam nadzieję, że zrozumiecie, ale nie potrafię już wrócić do pisania tego bloga. Zawsze, gdy zaczynam coś skrobać to czuję, że to nie to... Przepraszam, ale będę musiała usunąć bloga. Postaram się napisać jako takie zakończenie i oczywiście epilog, ale nie obiecuję. Jeśli ktoś tu jeszcze w ogóle wchodzi, to niech da mi znać. Teraz skupiam się na pisaniu drugiego bloga, na który serdecznie zapraszam ;) .


Troszkę smutno mi to obić, bo to jednak mój pierwszy blog i w ogóle, ale czasami po prostu trzeba. Nie umiem już po prostu dokończyć tą historię. Najmocniej was przepraszam.
Może teraz napiszę epilog? Tak, tak zrobię. Przepraszam, bo pewnie wolelibyście, abym coś tak jeszcze napisała, ale przepraszam. Epilog będzie smutny i trochę wesoły....

niedziela, 14 września 2014

Nowy wygląd

Siemanko. Jak pewnie zauważyliście blog wygląda inaczej. Tak, tak. Zmieniłam troszkę jego szatę graficzną, bo uważam, że przedtem był nieciekawy. Sorki, ale nie wracam do pisania. Za mało komentarzy. Jeśli czytacie, to piszcie, pliss. Pozdrowionka.

piątek, 12 września 2014

nowy blog

Sieeeeemmmmmmaaaaaaa. Tu ja.  Ale nie wracam na razie do pisania. Przynajmniej nie do tego. Założyłam nowego bloga, a linka macie tu: http://pamietnik-laury-marano.blogspot.com/ No, nie wiem czy tego będę pisała dalej, ale czas pokaże. Wielkie dzięki za komentarze. jak je zobaczyłam to się nie mogłam przestać uśmiechać. Miłego czytania.
Ps.:  Wystrój tego nowego bloga chyba nieco ładniejszy.