wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 6

To, co powiedziałam mogło brzmieć trochę śmiesznie, ale mimo to naprawdę postanowiłam podjąć to trudne wyzwanie.
- Cieszę się, że to właśnie ty będziesz dla mnie pisać. - powiedział Austin.
- Ja też. Miałam ci przynieść kilka piosenek tej TAJEMNICZEJ TEKŚCIARKI, ale chyba domyślasz się, że to ja? - zapytałam.
- Jasne. I naprawdę się z tego cieszę.
- Miło mi to słyszeć.
- Ale nie rozumiem jednego.
- Czego?
- Dlaczego wcześniej nie zajmowałaś się muzyką?
- Rodzice... To znaczy, bardziej mama, uważa, że muzyka, to marnowanie bezcennego czasu. Jej zdaniem powinnam iść na medycynę. - wyjaśniłam, ale widać było, że chłopak nic nie rozumie.
W sumie ,ja też nie rozumiałam ich postanowień, o mojej przyszłości. Dorośli są dziwni. Nie chcą nawet przyjmować do wiadomości, że można połączyć pracę i pasję. Dla nich to szalone i niemożliwe. Ale na razie jestem nastolatką i nie obchodzą mnie ich przemyślenia. Dla mnie jest ważne to, co ja myślę i kropka. Ale zaraz... Przecież nie jestem pełnoletnia i jestem od nich zależna. Więc teraz muszę ukrywać moją nową
"pracę" przed nimi. Albo raczej moją pasję. To, że piszę nie będzie im raczej przeszkadzać, ale śpiewać nie mogę. Przykre, ale prawdziwe.
- Zagramy coś razem? - zaproponował blondynek.


* Austin *
 Zagraliśmy z Ally jedną z jej piosenek, ale nie słychać było w jej głosie takiego zaangażowania, jak wcześniej. Była jakaś nieobecna, przygnębiona.
- Wszystko ok? - zapytałem troskliwie.
- Tak. Po prostu się zamyśliłam. Ciesze się, że podobają ci się moje piosenki, ale one raczej nie są dla ciebie. - przyznała dziewczyna ocknąwszy się.
- A jakie piosenki są według ciecie dla mnie? - zapytałem szturchając ją w ramie.
- Nie wiem. To ty musisz zadecydować o czym mamy pisać. - powiedziała oddając mi.
- Nie mam bladego pojęcia. To ty tu jesteś specem.
- Oj nie przechwalaj mnie tak, bo się w drzwiach nie zmieszczę.
- Nadal nie mogę uwierzyć, że dla mnie piszesz.
- A ja nie mogę uwierzyć, że przy tobie zaśpiewałam.
- Dlaczego?
- Mam taką jakby fobię, dotyczącą występowania przed innymi.
Jak to jest, że taka utalentowana osoba, ma problem, z pokazywaniem go innym. Życie nie jest fair. Ale cóż. Ja mogę ją tylko wspierać i pomagać jej przezwyciężyć tremę. Ale czułem, że tutaj bardziej chodzi o jej mamę, a nie o nieśmiałość.
- Powinieneś zaprosić kiedyś do mnie swojego przyjaciela. Chcę znać osoby, z którymi się przyjaźnisz. - rzuciła dziewczyna, podczas gdy ja pisałem do niego SMS' a.
- Uwierz mi. Dez nie jest raczej osobą, z którą mogłabyś się dogadać. Ten chłopak ma swój własny dziwny świat. - odparłem.

1 komentarz: