piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 2

* Austin *
Gdy film się skończył postanowiłem odprowadzić swoje znajome do ich domów. Okazało się, że Ally jest moją sąsiadką. Zaprosiłem ją na spacer po mieście, bo dowiedziałem się, że dziewczyna przeprowadziła do ojca i przydało by się jej poznać tutejsze okolice.
- To o której się jutro widzimy? - zapytała swoim słodkim, melodyjnym głosem.
- Mi jest obojętne. - odparłem.
- Może o 14:30? - zaproponowała, a ja chętnie się zgodziłem.
Po tym, jak Ally zamknęła za sobą drzwi prowadzące do jej domu, musiałem pójść już do mojego,
ponieważ mama czekała już z kolacją.
- Dobry wieczór. - powiedziałem zaraz po przyjściu.
- Cześć skarbie. - odpowiedziała moja mama wychylając się zza  blatu kuchennego.
Po zjedzeniu pizzy, którą mi zrobiła poszedłem do mojego pokoju. Umyłem się i ubrałem świeże piżamy, po czym wślizgnąłem się do łóżka. Następnego dnia wstałem z pierwszym promykiem słońca. Założyłem na siebie przygotowane już wcześniej ubrania i wykonałem wszystkie poranne czynności zgodnie z wyznaczoną przeze mnie kolejnością. Nudziło mi się, więc poszedłem do sklepu z instrumentami, którego byłem już stałym klientem. Gdy tam wszedłem stanąłem jak wryty w ziemię...

* Ally *
Siedząc za blatem w sklepie mojego ojca w drzwiach zobaczyłam Austina. Stał nie ruchomo i patrzył się na mnie ze zdziwieniem. Podeszłam do niego i dopiero wtedy się ocknął.
- Ty... tu... pracujesz?! - zapytał lekko się jąkając.
- Tak. To sklep mojego ojca. - odparłam.
- Ale.. jak to? Pan Dawson jest twoim ojcem. - ciągnął dalej.
- Tak. W końcu nazywam się Allyson Dawson.
- Czemu nic nie mówiłaś?
- Bo nie pytałeś.
Kiedy chłopak dalej zadawał mi pytania do sklepu wszedł jakiś rudy chłopak.
- Austin! Austin! - wołał.
- Co się znów stało? - powiedział podirytowany.
- To jest raczej sprawa, którą powinniśmy zostawić dla siebie. - odparł rudzielec.
- Skoro tylko powinniśmy, to nic się nie stanie, jak Ally też się o tym dowie. - kolega odpowiedział obojętnie.
-No skoro nalegasz...
- Nalegam.
- Już wiem jak możesz się wybić jako muzyk.
Na te słowa Austin zrobił speszoną minę i pociągnął rudzielca za sobą. Po chwili podszedł do mnie.
- Nie pomyśl sobie, że jestem zupełnym wariatem. - powiedział trzymając się nerwowo za włosy.
- Nie martw się. Wiem, że niektóre marzenia mogą się wydawać dziwne. - uspokoiłam go, ale nagle przypomniałam sobie coś strasznego i moja twarz momentalnie zbladła.
- Ally! Ally! - z moich rozmyśleń wyciągnął nie Austin.
- Co mówiłeś? - zapytałam rozmarzona.
- Widząc twoją minę domyślam się, że ty też masz jakieś ciche marzenie. - przyznał.
- Muszę już iść. - próbowałam spławić chłopaka.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podobało. Rozdział trochę bez sensu, ale to tylko wprowadzenie do kolejnych. Jeśli fajne, to czekajcie na więcej i przysyłajcie komentarze. ; D
                                                                                                                                     Fanka Auslly




1 komentarz: