sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 20

 Po kilku próbach ocucenia  brunetki, Austin denerwował się już.
- Nosz cholera jasne! Obudź się kobieto!!! - złapał ją za ramiona i potrząsnął nią solidnie. Podziałało!? Podniosła swoje powieki i przemówiła:
- Co ja tu robię ?! O! Już wiem! Zemdlałam Austinowi na kolanach, bo usłyszałam ze w ramach przeprosin dostaje 4 bilety na koncert PERFECT'U. Dziwny sen co nie?!- spytała, a wszyscy popatrzyli na nią jak na UFO. - No co?!
- Bo bo... To co pppp....powiedzialas.... Tttooo.... Ttoo prawda! - krzyknął wspomniany w monologu Ally blondyn
- Nnnnn-nnaa-pppprwdę? - zapytała zdruzgotana i znów zaczęła mdleć.
- O nie! Drugi raz nie będę cię budził przez pół godziny moja droga! Co to, to nie! - wrzasnął, przez co szatynka odzyskała świadomość. Gdy tylko zrozumiała, ile kłopotu przysporzyła przyjaciołom oblała się obfitym rumieńcem, który mizernie próbowała zamaskować gąszczem włosów.
- Nie chowaj rumieńców. Słodko w nich wyglądasz - szepnął Austin do Ally.
- Tak sadzisz? - również szept. Tym razem ze strony Ally.
- Tak, słodziutka. - odparł blondyn, po czy zostawił różowy ślad na policzku Ally. Tak. Pocałował ją.


Te dwa tygodnie dłużyły się czwórce przyjaciół niemiłosiernie. W końcu nadszedł dzień koncertu. 

Tego dnia w pokoju szatynki panował niemały harmider. Od samego rana po pokoju latały różnego rodzaju szpilki, sukienki, cienie do powiek, lokówki i inne rzeczy, bez których Ally nie wyszła by z domu. Zlustrowała dokładnie swoją szafę. 
- Tak myślałam, że cię tu jeszcze mam. - uśmiechnęła się sama do siebie gładząc delikatny materiał sukienki. Do niej dobrała buty z ćwiekami i dodatki. 
Podczas, gdy dziewczyna dokonywała ostatnich poprawek w swoim i tak już doskonałym stroju po domu rozległ się dźwięk dzwonka.
- Ja otworzę! - krzyknęła szatynka uprzedzając tatę.
- Hejka. - przywitała się Trish, a chłopcy jej zawtórowali. 
- Chcecie coś do picia? - zapytała Ally wpuszczając wszystkich do holu. 
- Ja poproszę. - odezwał się Austin. 
- My nie będziemy już zdejmować butów, więc idźcie sami. - oznajmiła czarnowłosa, a rudzielec przytaknął.
- Wody? - zapytała szatynka, a chłopak pokiwał tylko głową na tak. Dziewczyna wyjęła z szafki butelkę z wodą gazowaną i postawiła ją na ladzie. Następnie próbowała zdjąć z osączarki kubek. Wspięła się na palce, ale nawet to nie pomagało jej osiągnąć zamierzonej wysokości.
- Pomogę ci. - odezwał się blondyn i stanął za dziewczyną. Wziął do ręki kubek i opuścił wzrok na osobę, która teraz była przyciskana przez jego ciało do blatu.
Oboje wpatrywali się w siebie, a z ich twarzy zniknął uśmiech. Patrzyli sobie prosto w oczy próbując je przejrzeć. Nie liczyło się dla nich nic więcej, tylko to, co dzieje się tu i teraz. Czas jakby stanął w miejscu, nawet ścienny zegar zdawał się już nie tykać. Ich twarze zaczęły się do siebie przybliżać aż w końcu osiągnęły minimalną odległość między sobą. Blondyn spojrzał na usta Ally. Ona poszła w jego ślady i również patrzyła na jego wargi. W pewnym momencie poczuła jak je delikatnie muska. Tak. Pocałowała go. A może to on to zrobił? Nie ważne. Dla nich liczyło się tylko to, że byli teraz ze sobą. Pocałunek niczym dotyk róży - delikatny i niepewny. Jednak dla ich obojga znaczył więcej, niż tysiąc słów.


Coś niestety musiało przerwać tą wspaniałą chwilę. A mianowicie trzask potłuczonego szkła. Szkła szklanki, którą trzymał Austin. Oboje odskoczyli od siebie jak oparzeni.
- Emmmm..... - krępującą ciszę pomiędzy nimi przerwała Trish, która właśnie weszła do kuchni. - Musimy się zbierać. 
- Już idziemy. - odpowiedział Austin za ich obojga, po czym pociągnął zaszokowaną szatynkę za nadgarstek w stronę werandy. 

*****
Podczas trwania koncertu Austin chciał być jak najbliżej Ally. Ona jednak starała się go unikać. Tak minął im cały support. W końcu jednak przyszedł czas na zespół. Światła reflektorów skupiły się w jednym miejscu na scenie, gdzie zza mgły wyłoniła się trójka nastolatków. Allly wzruszona widokiem przyjaciół w swoim żywiole zapomniała o Bożym świecie. Austin natomiast widząc zielone światełko splótł ich dłonie i przybliżył się do dziewczyny.
- Musimy na chwilkę iść. Dez zgubił portfel, musimy to zgłosić. - odezwała się czarnowłosa i razem z przyjacielem zniknęła w tłumie piszczących nastolatków. blondyn wzruszył ramionami i postanowił działać dalej. Stanął za nieobecną dziewczyną i wtulił się w nią od tyłu. Poczuł, jak jej ciało rozluźnia się i wraca z krainy marzeń. 
- Jesteś słodka, jak się zamyślasz. - wyszeptał jej muskając przy tym delikatnie jej ucho.

Dziewczyna natomiast znów się napięła. Oboje coś  tej chwili zrozumieli. To co ich łączy, to nie jest zwykła przyjaźń.

- A teraz zapraszam na scenę nasza przyjaciółkę - Ally Dawson- powiedziała Taylor. Ally zaszokowały słowa wokalistki i niepewnie odkleiła się od chłopaka i podeszła pod scenę. Bliźniaki pomogli jej na nią wejść i po chwili cała czwórka błyszczała na estradzie. 
- A teraz nasz stary numer. Co praw cover, ale to od niego zaczęła się nasz kariera. - krzyknęła Taylor i podała mikrofon Ally, a ta zaczęła niepewnie śpiewaćAlly w piosenkę wkładała cale swoje ogromne serduszko, a przyjaciele brunetki mieli łzy w oczach. Łzy szczęścia, bo widzieli swoja przyjaciółkę wreszcie szczęśliwą. 

Dziewczyna tak zatraciła się w muzyce, że nie zauważyła, jak pewna kobieta przystanęła nieopodal sceny. Wysoka, dobrze zbudowana, z lekka przy kości szatynka. Ally była zbyt zajęta muzyką, przyjaciółmi, słowami piosenki, że nie zwracała uwagi na nikogo. Na koncercie PERFECT'U było na oko 2500 osób. Ally nie zdawała sobie sprawy ze wśród tylu osób wypatrzy ta jedna. Ta jedna osoba wstrząsnęła Ally. Muzyka ucichła a wszyscy zgromadzeni zaczęli bić brawa i wiwatować. Taylor pociągnęła Ally za scenę, a po chwili do dziewczyn dołączyli Bliźniacy.
- Ally!!! - cala trojka przytuliła przyjaciółkę. Ally musiała się popłakać. Z dwóch powodów. Pierwszy- wspaniali przyjaciele. Drugi - jej muzyka. . Brady poszedł na scenę po gitarę i zobaczył pod nią trzy osoby, które jako jedyne nie opuściły sali po skończonym już koncercie.
* Brady *
Blondyn, dziewczyna o czarnych włosach i rudy chłopak. Blondyn podszedl do mnie.
- Hej jestem Austin. Szukam przyjaciółki. Moze wiesz gdzie jest?? Niskiego wzrostu, ok. 160 cm, brunetka, ma na imie Ally.
- Oni są z tobą? - spytałem
- Tak.- odpowiedziała szatynka wychylając głowę zza kulis.
- Chodźcie-powiedziałem i poszli za mną za scenę.
 Zobaczyliśmy tam Ally i Taylor przytulające się do siebie.
- Ekhem-odchrzaknela czarnowlosa
- Trish? - zdziwila sie Ally, nagle na jej twarzy pojawil sie szeroki usmiech
- A ty co tutaj takiego banana strzelasz, co?? - spytała Tay.
- Boooo... Jestem z najlepszymi przyjaciółmi na świecie. Taylor, Brad, Brady. Poznajcie Austina, Deza i Trish. Austin, Trish, Dez. Poznajcie PERFECT.
- Milo nam was poznać -  powiedziały w tym samym czasie Trish i Tay. Ja i chłopcy zaczęlismy się śmiać, a Trish i Taylor się przytuliły.
- To ten gościu tulił się do Ally? - zapytał szeptem mój brat. 
- Tak. trzeb go będzie dokładnie przesłuchać. - odszeptałem, a na naszych twarzach zawitał szyderczy uśmieszek.
- Tooooo... może dla lepszego poznania siebie pójdziemy gdzieś na lody, co? - zaproponował blon... Austin. Tak lepiej. W końcu znam imię osoby, która przez cały koncert tuliła Ally.
- Jasne! - krzyknęli wszyscy włącznie ze mną. Jak wszyscy, to i ja. Co nie?
- Dobra. Austin, idźcie wszyscy do Phila ok? Zaraz tam przyjdę. Musze jeszcze coś załatwić. - powiedziała Ally.
- Jasne. Tylko przyjdź! - powiedział Austin i przytulił Ally. Brunetka poszła w swoja stronę, a my zaczęlismy rozmowę z blondynem. Przesłuchanie czas zacząć!
* Ally *

Po koncercie w zatoce. Treść tego liściku cały czas chodziła mi po głowie. Rozpoznałam pismo bez problemu. Wiem, że to on Musze ja znaleźć i przekonać się tylko, czy to naprawdę ona. Jeśli tak to  już po mnie. Jak to słyszała....?! Już nie żyje jeśli to ona. Pójdę bliżej oceanu.
- Ally-usłyszałam znajomy, kobiecy głos. To musi byc ona!! Gwałtownie odwróciłam się i podbiegłam do niej. Wtuliłam sie w jej ramiona. Tak bardzo mi tego brakowało.
- Kocham cię - powiedziałyśmy w tym samym momencie.
- Jak ty pięknie śpiewasz. Wybacz że sądziłam inaczej - powiedziała bawiąc się końcówkami moich włosów.
- Dziękuję mamuś i wybaczam.- tak. To. Moja. MAMA!!! Rozumiecie?? Słyszała jak śpiewam, widziała to i może w końcu pozwoli? - A skoro już jesteśmy w tym temacie. Czyli ze mogę już śpiewać?- spytałam z nadzieją. Milczała. Widocznie rozważała " za i przeciw "
- Kochanie. - czyli nie. Super. - Gabe już dawno poruszył ten temat. W sumie, to od razu po twoim wyjeździe i... Przyjął cię do wytwórni! - czyli tak! TAK!!!!!
- Dziękuję- przytuliłam ją najmocniej jak umiałam.
- Dobra dobra. Leć do tego swojego blond-kochasia i go przytul. Wiedziałam że przyjdziesz na koncert Taylor i Bliźniaków. A poza tym to zostaje tutaj na miesiąc, bo mam pomagać w szpitalu, a do tego jeszcze się opiekować panią Moon.- wyznała.
- Czekaj. Panią Moon? - zdziwiłam się
- Tak, a czemu pytasz. Znasz j?- spytała.
- Znam? To mało powiedziane. To mama Austina i ciocia Stelli. Pamietasz Stell ? - spytałam z nadzieja
- Tej Stelli? - pokiwałam ochoczo głową - Wow. Jaki ten świat jest mały. Nieprawdaż?- spytała
- Oczywiście- uśmiechnęłam się
- Dobra. Jakoś się zdzwonimy, co nie? - spytała, a raczej oznajmiła.
- Jasne.-przytuliłyśmy się na pożegnanie i każda z nas poszła w swoją stronę. Przy okazji weszłam do domu Moon'ow i razem ze Stellą ruszyłyśmy do lodziarni naszego znajomego - Phila. Sam lokal przytulnie urządzony. W środku było słychać przeróżne śmiechy. Pod oknem siedziała grupka przyjaciół. Od razu rozpoznałyśmy te czupryny. Stell podeszła do Tay i jej zakryła oczy.

* Narrator *
- Zgadnij kto to?- zachichotała  Stell
- Hmmmmm... Stella?- spytała Taylor
- Skąd wiedziałaś? - spytała Ally.
- po Pierwsze. Zawsze miala takie cieplusie ręce. Po Drugie. Chłopcy przestali gadać. A co?-  spytała Taylor
- Nic nic. Zgadnijcie kogo spotkałam.-powiedziała Ally.
- Ally- wspomniana brunetka odwróciła się w stronę dochodzącego głosu. Była to jej mama
- Hej mamuś. - powiedział a, a Penny uśmiechnęła się uroczo i podeszła do grupki nstolatków. Przyjaciele Ally jak jeden mąż powiedzieli " dzień dobry " i się głośno zaśmiali.
- Co pani tutaj robi? - spytała Taylor
- Przyjechałam na miesiąc do Miami, bo będę pomagać ginekologom z Miami i przy okazji mam zobaczyć co u pani Moon.-powiedziała Penny,
- A co z moją mamą - zmartwił się blondyn.
- Nic. Spokojnie. Mam zobaczyć czy ciąża przebiega w dobrym stopniu i czy nic się nie dzieje, wiec spokojnie.-odpowiedziała kobieta
- Ufffff...-odsapnął Austin
- Ally, mogłabym cię prosić na chwileczkę? - Taylor spytała brunetkę.
- Jasne. - odrzekła i obie udały się na bok.
- Ty zakochańcu jeden! Czemu mi nie powiedziałaś?! - zapytała szeptem zdenerwowana Tay.
- O czym?! - szatynka postanowiła udawać, że nie ma pojęcia o co jej chodzi. Jednak w głębi duszy wiedziała, że ta rozmowa i tak by się kiedyś odbyła.
- O tym, co łączy ciebie i Austina. Podoba ci się? - spojrzała na nią podejrzliwie.
- Co? Phi! Nie! Phi!
- Mnie nie oszukasz. Dobrze wiem, co tu się kroi. - odparła blondynka z triumfem i pociągnęła przyjaciółkę w stronę reszty.


~*~*~*~*~*~*~
Hejka kochani!
 Tu Diamond! Kinga niestety nie miała jak wstawić rozdziału, więc robię to ja. Mimo to jednak jest to jej dzieło, a ja po prostu z deka podkoloryzowałam :) Mam nadzieję, że mnie nie zabije.
Ja z rozdziału jestem zadowolona. Kiss to był mój pomysł. Podoba wam się? Dobra, ja lecę pisać oficjalnego posta, a wy się cieszcie gifem:


2 komentarze:

  1. Super!!!!!!
    Wiedzialam ze jakos to posklejasz xd
    Wiec bierzemy sie do roboty i piszemy next cn Diamond?? Ale glupio mi sie mowi Diamond. Szczerze wole ... Ale jest oki. Super super super i nie nie mam innego okreslenia niz super cudo :-*

    OdpowiedzUsuń